W życiu jak to w życiu... dwoje dzieci się poznaje, poznają się coraz lepiej i lepiej... aż w końcu jedno przynosi test i mówi że aż za dobrze się już dzieci poznały :

Wpisy z tagiem: Kudłaty

czwartek, 18 listopada 2010

Na początku była planeta brzuszek.


Nad planetą brzuszek opiekę sprawowała czarownica.

Czarownica była wstrętną Zołzą. Ładnie się ubierała, wyglądała cudownie i mamiła mężczyzn swym urokiem. Planetę swoją chroniła jak tylko mogła, zapewniała jej ciepło, jedzenie, picie i inne wszelkiego rodzaju potrzebne jej używki.

Pewnego dnia, znudzona codziennym życiem, poszła w odwiedziny na planetę Rock’n’roll, gdzie u brzegu złocistego morza Browar, pod gęstymi chmurami pianki na dwa palce, z uroków życia cieszył się troll Kudłaty. Zołza go zobaczyła i uległa pokusie schwytania go. Gdy z niebios dał się usłyszeć odgłos instrumentów i wokalu zespołu Metallica, niczego nieświadomy troll podniósł głowę celem przechylenia z tej okazji kufelka. Już był bliski stanu nirwany, kiedy jego oczom ukazała się Zołza. Jej piękne ciało zachwyciło Kudłatego, który od tamtej pory nie był w stanie skupić się na niczym innym, jak tylko ona. Od tej pory planetę Rock’n’roll odwiedzał celem ujrzenia Zołzy, zamiast zwykłego spożycia browara ze znajomymi przy dźwiękach gitar i skurwiałych wokali wokalistów.

Tak właśnie zaczęli się spotykać, by po kilku miesiącach zamieszkać razem. Wszystko toczyło się pięknie. Nie mniej jednak z takiego połączenia musiało coś powstać. Otóż wewnątrz planety brzuszek powstało piekło, na którego tronie zasiadł Fasolek.


Potomek trolla Kudłatego i wiedźmy Zołzy.

Mały Fasolek zawładnął poprzez wnętrze całą planetą brzuszek, jak i sprawującą nad nią opiekę Zołzą. Cudowne zaś morze Browar wyschło. W następnej kolejności  rozpoczęła się akcja ugaszania pożaru papierosowego na planecie Rock’n’roll, która trwa do dziś a z którą mam zamiar się uporać w bliskiej przyszłości.

Oddajmy więc cześć małemu Belzeboss’owi Fasolowi, albowiem przez niego wszystko to się stało :)

 

A teraz zdjęcie naszego Fasoleczka na serio. Ma już prawie 5 centymetrów, dwie rączki i dwie nóżki, główkę,  oczka i jest przepiękny. Serducho napierdziela mu tak samo szybko jak ostatnio :) A my nadal jesteśmy najszczęśliwszymi rodzicami na świecie, mimo zmiennych nastrojów Zołzy :)

 

 

 

Jakoś ogólnie ostatnio natchnienia nie mam ale będę się starałpisać... a jak tylko natchnienie pozwoli napisać więcej... wrzucę od razu :)


c.d.n.

Dodatki na bloga
Dodatki na bloga