|
W życiu jak to w życiu... dwoje dzieci się poznaje, poznają się coraz lepiej i lepiej... aż w końcu jedno przynosi test i mówi że aż za dobrze się już dzieci poznały :
Blog > Komentarze do wpisu
Strzał w dziesiątkęPoniedziałek 4 października. Wrócilem z pracy, moje kochanie z uśmiechem na ustach wita mnie pocałunkiem, a gotowy obiad za chwilkę będzie stał na stole. Miło wyglądał chłodny dzień widziany przez okno z ciepłego domku, w którym co i raz przemykała mi Najpiękniejsza Dziewczyna pod słońcem, co i raz narzekając tylko na bolące cycki i opóźniająy się okres. Jednak dzielnie to znosiła, a napięcia przedmiesiączkowego i wkurwa z tym związanego nie było w ogóle. Można by rzec - kobieta idealna. Nie mniej jednak brak wkurwa przed miesiączką dało się jakoś wyjaśnić. Mianowicie leżę sobie na kapie pod wieczór już przygotowując się na wieczorny seansik filmowy z Napiękniejszą Kobietą pod słońcem, która to jeszcze w łazience siedziała i postanowiłem zadzwonić na chwilkę do babci mojej jedynej. Nagle obok mnie wyrasta moje kochanie i z miną jakby przed chwilą ledwo uszła z życiem wychodząc z muszli klozetowej, gdzie miala utonąć, podaje mi coś co wygląda jak termometr. Ja na nią patrzę i taka oto rozmowa: K: CO? Z: no zobacz. Patrzę: K: CO? Z: dwie kreski. K: i CO? Zołza podaje mi pudełko: Z: przeczytaj sobie! ... K: babciu muszę kończyć. Miałem pewnie minę jakbym przed chwilą wyszedł z sedesu i ledwo nie utonął: K: kochanie... ale pozytywny test to chyba jeszcze nic pewnego??!????????? Polecieliśmy do apteki i... dwa kolejne testy to już chyba było coś pewnego. Dalej to już strach, przerażenie, złość na siebie, strach, bezradność a na wierzchu błyszczące oczy i wielki banan na gębie. Zrobiliśmy sobie więc pyszny deserek i obejrzeliśmy dwa filmy. Następne dni w pracy to była jakaś tragedia. Czułem się jakby mi kto wepchnął w pupę wielki dynamit, odpalił lont i rozpieprzył mnie całego od środka. Jak mały chłopiec, który został przyłapany na masturbacji w łazience ze świerszczykiem w ręku. Całe emocje przeszły dopiero we czwartek, kiedy to poczytałem o innych tatach, a po południu ginekolog potwierdziła, że będę tatą. Teraz już została sama radość i poinformowanie rodziny. c.d.n. (prawdopodobnie w środę... wpadnie tu kilka fajnych tekstów, imię mojego 5-cio milimetrowego dziecka i moje wrażenia z wrażeń rodziców). poniedziałek, 11 października 2010, koodlaty1984
Komentarze
2010/10/14 14:26:42
eh dzieci, dzieci :)
nie pozostaje nic innego, jak wrzucic bloga w rss i pogratulowac serdecznie!!! 2010/10/14 18:03:53
Z pierwszym miało prawie tak samo, wpadka na całego, ale za to ile szczęścia... :))) Za to teraz.. yyy.. zresztą sami zobaczycie za kilkanaście lat, hiehie...
2010/10/14 18:16:00
Cudowne wiadomości! :)) Gratuluję Wam z całego serca :))
Teraz będę też i tutaj śledzic wszelkie wiadomości :)) No a jak tam z imieniem? Macie już jakieś pomysły zarówna dla Fasolka jak i dla Fasolki? :)) 2010/10/15 08:13:10
Dzięki za gratulacje...
Co do tej wpadki to też nie tak do końca. Świadomie przestaliśmy uważać, więc Fasolek jest naszą świadomą - choć przyspieszoną decyzją :) Co do imienia to nie ma z czym się spieszyć... na razie zostaje Fasolek. A fasolka nie bo fasolka to warzywo, a to jest nasz Fasolek :) 2010/10/15 22:15:47
No to niechaj będzie Fasolkiem:)) Tak ładnie :))
A ja sobie tutaj będę wpadac i czytać jesli mogę ? :) |
|
-ciotka Fasolka ;D