|
W życiu jak to w życiu... dwoje dzieci się poznaje, poznają się coraz lepiej i lepiej... aż w końcu jedno przynosi test i mówi że aż za dobrze się już dzieci poznały :
Blog > Komentarze do wpisu
A miało być tak pięknie.Nie jest fajnie żyć w nieświadomości. Jako że półtora tygodnia temu dowiedziałem się, że będę rodzicem, nie znam jeszcze płci dziecka. Fajnie byłoby wiedzieć w końcu czy będę tatą czy mamą J Nie jest to jednak jedyne moje zmartwienie. Z drugiego zmartwienia jednak wyszła fajna sytuacja, która po kolei wszystkim się podoba. Nie znając płci dziecka nie wiedziałem jak mam się do niego zwracać (słuchy mnie dochodziły, że takie małe nienarodzone jeszcze nie słyszy. Do mnie jednak to nie dociera i jak mam okazję to z nim rozmawiam J ). Tak zatroskany siedziałem i na googlach USG innych oglądałem, kiedy dotarło do mnie że takie małe to jak ziarnko fasoli wygląda, z bijącym serduszkiem w środku. Tak więc moje nienarodzone dziecko Fasolkiem nazwane zostało, a Zołza (już nie Najpiękniejsza Dziewczyna pod Słońcem, ale Najpiękniejsza Mama pod Słońcem) zaakceptowała.
Z rodzicami nie okazało się tak źle jak myślałem. Jadąc na Warmię do rodziców Zołzy, gdy zobaczyłem z daleka jej rodzinną miejscowość, żyły na palcach mi wyszły – tak mocno kierownicę ścisnąłem. Komentarz jej mamy był jednak krótki: „trochę nie w tej kolejności”, nie mniej jednak powiedziane było z uśmiechem, a tata Zołzy od razu został przez moją teściową nazwany dziadkiem. Reakcja mojego ojca podobnie jak u teściowej mojej. Komentarz o kolejności taki sam, a następnie próba zachowania powagi – nieudana próba. Co do mojej mamy, jako jedyna zaczęła nazywać Fasolka Fasolkiem i jako jedyna wybuchła radością od razu niewiele myśląc. Babcie natomiast (jedna moja jedna Zołzy), dwie wierzące i praktykujące katoliczki na nieślubne dziecko zareagowały tak samo: „no nareszcie”. Która babcia by się nie cieszyła, że będzie prababcią :> Wszystko więc poszło świetnie, nie mniej jednak emocji wiele plus rozpieprzony samochód spowodowały niesamowite zmęczenie, i chyba dopiero w sobotę gdy sobie spokojnie pośpię i poczuję się wypoczęty. Fajnie byłoby pozostać przy poinformowaniu samych sióstr, a one mogłyby podać dalej, nie mniej jednak postanowiliśmy się przemęczyć i osobiście stanąć twarzą w twarz z przeznaczeniem. Ciotki Fasolek ma powalone ostro, i na maksa pozytywnie. Zresztą nie tylko te w rodzinie, bo i znajome nie są za normalne i wesoło z nimi będzie.
Fasolku leż sobie wygodnie cieplutkim i bezpiecznym brzuszku mamusi i cały i zdrowy na początek lata przybądź… wszyscy czekamy tu na Ciebie J
Teraz przed nami ciężki okres przedślubny. Myślałem, że będzie łatwiej, a tu coraz to nowe problemy i komplikacje się tworzą.
Co do fajnych tekstów związanych z Fasolkiem:
1. Przytknąłem do pępka Zołzy kawałek papryki: K: niech Fasolek spróbuje Z: ale on czuje smak, jak ja jem K: ale takie przetrawione?? Z: ale on musi takie przetrawione K: ale Fasolek mi powiedział, że da radę.
2. Z: cycki mnie bolą K: pewnie Fasolek jest głodny. Wsadź sutka do pępka i go nakarm
Teksty a propos tego jak zaliczyłem w szkole biologię. Dopiero tydzień po tym jak się dowiedziałem, że będę ojcem, dowiedziałem się, że dziecko wcale nie jest pępowiną podłączone do pępka matki.
CZŁOWIEK CAŁE ŻYCIE SIĘ UCZY J Takim mottem kończę kolejny odcinek z życia Fasolka.
c.d.n. czwartek, 14 października 2010, koodlaty1984
Komentarze
2010/10/14 15:35:10
Tatusiu, damy radę, tylko musimy być asertywni i zdecydowani, co sami chcemy ;)
2010/10/14 16:32:29
Już się nie mogę doczekać tego c.d.n.-a :D
Ciotki Fasolek ma najlepsiejsze na świecie i koniec kropka :))) Rodzicuff też niczego sobie ;D Aha. I będzie dobrze :) 2010/10/15 08:21:06
oj szczęśliwy Fasolek z naszego Fasolka :)
c.d.n. pewnie później, bo pozbieramy jakieś fajne teksty, no i 25 pierwsze zdjęcie Fasolka będzie, więc 26 notka wpadnie z fotką na pewno :) Na razie się zaczynają zachcianki, chociaż moje kochanie i tak wyrozumiałe jest. Nie mniej wczoraj o 19 siedzę w domu w najlepsze i słyszę nagle... kochanie mam ochotę na rolmopsy, to przy okazji kup mleko skondensowane to zrobię toffi :) Niedobrze zrobiło mi się na samą myśl... na szczęście skończyło się na rolmopsach a toffi zostało na później :) |
|
Znam Was trochę i wiem, że dacie radę :))